sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 13

Andrzej:
Obudziłem się, spojrzałem na chrapiącego Wojtka i wyszedłem na korytarz by zadzwonić do Magdy. Denerwowałam się trochę ale wiedziałem, że jak nie teraz to nigdy. Wybrałem numer dziewczyny i nacisnąłem zieloną słuchawkę. Po trzech sygnałach odebrała.
- Kogo ja słyszę. Odpowiedziała drwiąco dziewczyna.
- Cześć Magda… Słuchaj musimy pogadać zanim pojadę do Warszawy. Odpowiedziałem.
- To dobrze się składa, bo ja też muszę z tobą o czym bardzo ważnym pogadać.
- Jestem w Łodzi, Karol przyjedzie po mnie i Wojtka dopiero o 14 więc jak by Ci odpowiadała 10 to byłoby wspaniale.
- Co robisz z Wojtkiem w Łodzi?! Odpowiedziała prawie wrzeszcząc na mnie.
- Jestem w szpitalu. Odpowiedziałem i opowiadając klejony raz jak to wybiłem palca na treningu.
- Ok będę o 10 pod szpitalem. Cześć. Odpowiedziała kobieta nie czekając na moją odpowiedź.

Nina:
- Nina wstawaj! Dziecko jest już przed dziewiątą! A Ty masz na 9:30 do pracy!
- Cooo? O cholera zaspałam!!!! Odpowiedziałam mamie biegnąc już do łazienki by się szykować.
- Nie dziwie się, że zaspałaś jak całą noc siedziałaś nad książkami. 
- Mamo… 
- Co mamo. Zjedź śniadanie! Uszykowałam Ci Twoje ulubione kanapki! Są na stole!
- Dzięki mamuś. Co ja bym bez Ciebie zrobiła teraz. Odpowiedziałam całując kobietę w policzek.
- Pewnie umarłabyś z głodu.  
- Pewnie tak. Odpowiedziałam puszczając oczko do mamy.
- Jak nic potrzebny Ci jest facet, który umie gotować! Wojtek dobrym jest kucharzem? Zapytała się mnie Rozyta.
- Yyy no nie bardzo. 
- Andrzej jest idealny dla Ciebie w takim razie. 
Zakrztusiłam się i spojrzałam wrogo na mamę.
- Mamo o co Ci chodzi? 
- Jak to o co?! Znam się z Agnieszką nie od dziś. Andrzeja kocham jak syna, a poza tym pasujecie do siebie idealnie! 
- Mamo wiesz dobrze, że już nie będziemy razem. Ja jestem z Wojtkiem, a  Andrzej z Magdą. I proszę Cię nie mówmy już o tym.
- Dobrze jak chcesz. Chcę Cię tylko jeszcze spytać o jedno.
- Tak mamo?
- Mogę w sobotę zrobić kolację dla moich przyjaciół i najbliższych? Nie było mnie w Polsce już parę lat i wiesz…
Przerwałam mamie.
- Jasne, że możesz! Po co się pytasz mamo! 
- To dziękuję Ci. Oczywiście zaproś na kolację Anetę z Pawłem i Kamilę z Rafałem! 
- Mamo sama możesz je zaprosić. Powiedziałam wstając z krzesła barowego i udałam się po torbę i kluczyki do samochodu.
- Tak też zrobię! Pa kochanie miłej pracy!
- Pa mamo! Odpowiedziałam i wyszłam z mieszkania.

Było już grubo po 20-tej, weszłam do domu, w którym unosił się zapach szarlotki. Udałam się prosto do kuchni.
- Cześć mamo już jestem….. Powiedziałam rzucając się na mężczyznę, który siedział przy kuchennym stole.
- Wojtek!!! Co Ty tutaj robisz!?
- Przyjechałem do mojej dziewczyny. Powiedział całując mnie namiętnie w usta.
- Jak Twoja noga? Jak się czujesz? Mów! 
- Jest dobrze, ale nie mogę jak na razie trenować. 
- Dobrze, że przyjechałeś. Powiedziałam i od razu dodając - Gdzie jest moja mama?
- Twoja mama pojechała zrobić  zakupy na sobotnią kolację.
- A tak kolacja. Uśmiechnęłam się na myśl o sobotniej impresie. Moja mam uwielbia przyjęcia i podejrzewam, że  dość sporo będzie gości.
- Tak kolacja. Twoja mama ciągle o niej mówiła jak przyjechałem. I ten nooo zaprosiła też Karola z Olą.
-  I świetnie czym więcej ludzi tym lepiej. Przynajmniej później nie będzie nam wpychać na chama jej smakołyków . Odpowiedziałam śmiejąc się do chłopaka.
- To nie wszystko Nina… Będzie też Andrzej z rodzicami. Odpowiedział Wojtek bacznie mi się przyglądając.
- Ale jak to? To Andrzej tutaj też był? 
- Najpierw mnie podwieźli, a że Twoja mama przez ten cały monitoring zauważyła, że jest też Kłos i Wrona kazała im wchodzić i to bez dyskusji.
- No tak cała moja mama. Odpowiedziałam dodając - W sumie to nawet dobrze, że będzie też Andrzej z rodzicami. 
- Cieszysz się? Zapytał mnie zaskoczony Wojtek.
- Tak… Odpowiedziałam tajemniczo. Sama nie wiedząc czemu tak odpowiedziałam chłopakowi.


Dzisiejszy dzień mam wolne, a że już jutro ma odbyć się kolacja ja z Wojtkiem pomagamy mojej mamie w szykowaniu. Odniosłam wrażenie, że moja mama nie przepada za Wojtkiem ciągle mu dogryza, a mi mówi o Andrzeju. Andrzej to Andrzej tamto. Szczerze mam już dosyć.  Aktualnie nakrywam do stołu a Wojtek kroi piersi z kurczaka. Całe szczęście, że mam sporych gabarytów mieszkanie i posiadam stół na 24 osoby, bo jak się okazało moja szalona Beti licząc już z nami spodziewa się właśnie tylu gości. Wieczorem Wojtek zaplanował romantyczny wypad do kina, ale wybiłam mu to z głowy. On w takim stanie powinien przez kilka dni odpoczywać i nie nadwyrężać nogi. Przed snem obejrzeliśmy jeszcze jakiś film, który leciał w telewizji i zasnęliśmy. Nasze relacje bardziej przypominają mi przyjaźń ale w sumie przez 2 lata się przyjaźniliśmy a dopiero od trzech tygodni jesteśmy parą. Może ja już fiksuje i wymyślam. Sama nie wiem już co myśleć z jednej strony chcę nadal kontynuować to z Wojtkiem ale z drugiej mam dosyć i do tego jeszcze to, że nadal mi nie powiedział o bójce z Wroną.

Rozdział 12

Beata:
- Witaj Kochanie, jak ja się za Tobą stęskniłam - Powiedziała uśmiechając się.
- Witaj, dziękuje, że tak szybko przyleciałaś. To naprawdę ważna sprawa. Siadaj zaraz Ci wszystko opowiem - dodała Agnieszka.
Przyjaciółki zamówiły 2 kawy.
- Co się stał? Co to za tak ważna sprawa, aby nie dało jej się przedyskutować przez skype?
- Chodzi o nasze dzieci. Nina zapewne pewnie Ci nie mówiła, ale ostatnio Andrzej się z nią spotkał. Oni się nadal kochają! Szybko zaczęła rozmowę Pani Wrona.
- Ale jak to? Poczekaj, spokojnie. Od początku bo ja nic nie wiem. Kiedy, gdzie? Beata była w szoku, dlaczego jej córka nie powiedziała jej tego. Przecież były sobie bliskie, a tu takie tajemnice?
- To było tak… I cała sprawa po kilku minutach była naświetlona. Wszystko opowiedziane ze szczegółami, może troszeczkę naciągnięte.
- Rozumiem już teraz wszystko, ale co chcesz teraz zrobić? 
- Jak to co musimy ich zeswatać - Krzyknęła podekscytowana kobieta.
- Przykro mi ale muszę trochę ostudzić Twój entuzjazm. Nina jest teraz z Wojtkiem. Znają się bardzo długo i ona nie chciałaby go zranić, a ich od dawna już coś łączyło. Skoro się zdecydowała to znaczy, że jest pewna swoich uczuć. – Beata z roztropnością podeszła do całej sytuacji w odróżnieniu od swojej przyjaciółki. - Wiem również, że się o nich troszczysz ale nie możemy na siłę ich ze sobą łączyć. Naprawdę dużo już wycierpieli.
- Beatko, nic nie rozumiesz. Ten mój pacan też jest w związku. Ale odkąd spotkał Ninę, chodzi taki smutny, zatroskany ostatnio nawet nakryłam go jak przeglądał stare zdjęcia. Nawet Magda dziewczyna Andrzeja, ostatnio ma takie same podejrzenia, przyjechała kiedyś do mnie cała zapłakana, nie mogłam jej powiedzieć, że też coś przeczuwam, nie miałam serca. Znam swojego syna i wiem, że on kocha Ninę i przez ten cały czas ją kochał. Oni cierpią.
- Widzę, że masz już cały plan, ale nie wiem czy mogę Ci pomóc. Czy możemy wtrącać się w ich życie, są przecież dorośli. 
- Dorośli to oni może będą kiedyś, przy pierwszej kłótni się rozstali, bo nie umieli stanąć problemowi twarzą w twarz. To nie jest dorosłość.
- Tak tu masz rację – dodała Beata. Przypomniawszy sobie, rozstanie córki, brak jej ingerencji i poważnej rozmowy. Była trochę rozbita z myślami. Przyjaciółka zamąciła jej w głowie.
- Halo, jesteś? Pomożesz mi? – Powiedziała Agnieszka widząc, że koleżanka się zamyśliła.
- Tak, tak. Nie mogę Ci dzisiaj odpowiedzieć, muszę porozmawiać z moją córką, wybadać całą sytuację. Trochę ją podpuścić. Do jutra dam Ci znać. Przepraszam, ale zrozum chce jej szczęścia.

Przyjaciółki rozmawiały później jeszcze kilka godzin po czym każda pojechała w swoją stronę. Beata pojechała jeszcze do sklepu by zrobić zakupy na kolację, żyjąc w głębokim przekonaniu, że jej córka będzie wolała coś zamówić. Po chwili była już w mieszkaniu i mogła przystąpić do robienia obiadu.
- Hmmmm… co tak pięknie pachnie? Zapytała Nina wchodząc do mieszkania. Zapach unosił się już na dole.
- Tajemnica - dodała uszczypliwie matka.
- Ostatnio masz same tajemnice. Może powiesz mi łaskawie gdzie byłaś? Dodała oburzona kobieta.
- Na randce, pasuję? - Uśmiechnęła się szeroko Rozi.
- No popatrz, popatrz komuś tu się żart wyostrzył - Zaczęła się droczyć młoda kobieta.
- Nie pyskuj tylko idź umyj ręce i nakryj do stołu.
- Pfff… parskała Nina po czym nakryła do stołu.

Beata przygotowała wspaniałego kurczaka nadziewanego oscypkiem i żurawiną, panierowane kluseczki śląskie oraz do tego lekką sałatkę.

- Mamo pachnie wspaniale - Uśmiechnęła się córka i nalała wino.
- Nie chcę się chwalić, ale wiem.
- Tak ta skromność to u nas rodzinne. – Kobiety zaczęły się śmiać.

Po obiedzie Nina pozmywała i usiadła na kanapie, ale Beata miała jeszcze jedną niespodziankę. Po chwili wyjęła z piekarnika pyszne ciasto marchewkowe. Położyła je na talerzyku i podała córce. 
- No opowiadaj córuś co u Ciebie i Wojtka? Jak wam się układa?
- Teraz mało się widujemy, on ma treningi, ja egzamin. Ale za tydzień wszystko sobie odbijemy.
- Jesteś bardzo smutna. Co się stało? - Rozyta od razu zobaczyła smutek w oczach swojej córki, wiedziała, że coś się stało. Czy jej przyjaciółka miała rację? 
- Zmęczona jestem, miałam ciężki dzień - odpowiedziała Nina wymijająco.
- Słuchaj dziecko matki nie oszukasz. Jest to pierwsza zasada, której i sama się kiedyś nauczysz, a nawet nie będziesz musiała się uczyć, to się po prostu wie! Wiec opowiadaj jak na spowiedzi świętej.
- No mamo, musisz mnie ciągnąć za język? – Młoda kobieta nie chciała brnąć dalej w tą rozmowę.
- Jak się zaczęło to trzeba skączyć!
- Ale to ty zaczęłaś.
- To tym bardziej musisz skończyć.
Kobieta nie miała już siły odmawiać, zaczęła od początku opowiadać o tym, że Wojtek pobił się z Andrzejem, o tym, że zdarza jej się myśleć o byłym chłopaku i o tym jak czuje się gdy to robi. Z jednej strony bolą ją wspomnienia, z drugiej są one radosne ale też czuje się, że przez myśli zdradza Wojtka. Po dość długiej rozmowie młoda kobieta zasnęła.
Beata, która również miała mętlik w głowie, wzięła telefon i zadzwoniła do przyjaciółki.

- Agnieszka, jutro 11 Złote Tarasy. Miałaś rację.
- Mamo z kim rozmawiasz? Zapytała Ninia.
- Z koleżanka, ale już idę. 

Andrzej:
Kiedy byłem razem z Wojtkiem w Łódzkim szpitalu zadzwoniła do mnie moja mama.
- Cześć synku! Powiedziała rozradowana przez słuchawkę mama Wrony.
- No cześć. Odpowiedziałem.
- Jak tam Twój palec? 
- Nie jest źle, ale mam zwolnienie do 14 lipca.
- To mam nadzieje, że nie wrócisz do Spały tylko przyjedziesz do nas.
- Taki też miałem zamiar mamo. Odpowiedziałem kobiecie.
- To się cieszę! Kiedy przyjedziesz? Powiedziała zadowolona Agnieszka.
- Jutro Karol po nas przyjeżdża i odwiezie mnie i Wojtka, bo on znowu ma ścięgno naderwane.
- Wojtek? Wojtek Włodarczyk ten od Niny? 
- Taaak mamo to mój przyjaciel. Odpowiedziałem smutnym głosem.
- Czyli on też będzie na kolacji…. no nic trudno. Odpowiedziała tajemniczo kobieta.
- Jakiej kolacji? Maaaamo? Co ty znowu kombinujesz? 
- Bo wiesz synku przyleciała ze Stanów Beata i zaprosiła nas wszystkich na sobotnią kolację. 
- Ja nie idę! Nie ma mowy! Odpowiedziałem ze złością. Cholera jeszcze tego. Dość, że muszę znosić Wojtka, który jest cały w skowronkach to jeszcze kolacja u mojej byłej! Po moim trupie! 
- Ale Andrzej! Tak nie można! Zachowujesz się jak rozkapryszony dzieciak! Nie poznaję Cię.
- Mamo a co powie na to Magda jak się dowie? 
- Magda, Magda i tak widzę, że wam się nie układa! Odpowiedziała pewnie kobieta. 
- Mamo proszę Cię… skończ już.
- Dobrze jak nie chcesz ze swoją własną matką rozmawiać to żegnam! 
- Pa! I pamiętaj, że Cię kocham! 
Po chwili rozłączyłem się i udałem się w kierunku sali nr 165, w której właśnie leżał Wojtek.

- Jak się czujesz? Zapytałem Włodarczyka.
- Szczerze?! Kiepsko! Pierwszy trening w Spale a ja już naderwałem ścięgno. Odpowiedział zmarnowany Włodi.
- A ja wybity palec. Uśmiechnąłem się i usiadłem obok siatkarza na łóżku.
- Stary przepraszam Cię za tą bójkę. Nie powinienem tak zareagować, ale Nina była moją dziewczyną. Dodałem po chwili.
- Nie ma sprawy obaj kochamy tą samą kobietę i wiesz co? 
- Co? 
- Wczoraj wieczorem sporo rozmyślałem i… Kurwa! Andrzej ona Cię nadal kocha! 
- Jak to? Przecież nie jest ze mną tylko z Tobą! Odpowiedziałem zaskoczony wyznaniem Wojtka.
- Niby tak ale ja widzę jak patrzy na Ciebie! Wrona Karol mi powiedział, że z Magdą jesteś tylko po to by zemścić się na Wasilewskiej. 
- Zabiję go! Odpowiedziałem wstając z łóżka i wyciągając z tylnej kieszeni spodni telefon.
- Nie dzwoń do niego! On chce dla Ciebie jak najlepiej. Odpowiedział Wojtek zabierając mi telefon.
- Nie rób głupot! Jak jutro Karol zawiezie nas do Warszawy porozmawiam z Niną, a Ty Endrju będziesz miał w tedy wolną rękę! Tylko pamiętaj jak spieprzysz to, to będziesz miał ze mną do czynienia! Odpowiedział Włodarczyk.
- Nie wiem co zrobię, ale zapamiętam to sobie. Powiedziawszy to położyłem się na drugim szpitalnym łóżku próbując zasnąć. 
Wojtek dał mi wolną rękę. Co ja teraz zrobię? Jutro z samego rana muszę zadzwonić do Magdy i z nią poważnie porozmawiać dopiero później będę myślał co dalej robić.

Rozdział 11

Nina:
Jestem na lotnisku i czekam na mamę. Z tablic informacyjnych wynika, że już samolot wylądował. Przekonana jestem, że trochę poczekam sobie na mamę, bo z naszym rodzinnym szczęściem zawsze musi nam się coś przytrafić. Raz gdy leciałam ze stanów do polski mój bagaż zaginął, którego do tej pory nie odzyskałam.  Rozglądam się nerwowo bo już minęło pięćdziesiąt minut a mamy jak nie było tak nie ma. Nagle zauważyłam ją z trzema walizkami od Louis Vuitton.
- Cześć kochanie! Powiedziała moja mama Beata.
- Cześć mamuś. Jak lot?
- Dobrze wszystko gładko i szybko poszło. 
- Szybko?! Mamo czekam na Ciebie i czekam. Powiedziałam uśmiechając się do blondynki. 
- Przepraszam, ale to nie moja wina tylko brak miejsc na pasie startowym i przez to kołowaliśmy.
- No tak wy kołowaliście, a Ci kretyni już nadawali, że wasz samolot wylądował. 
- Jak zawsze Ninuś. Może kiedyś się nauczą. 
- Chodź mamuś do samochodu, pojedziemy coś zjeść, a później zawiozę Cię do mojego mieszkania.
- Nina przepraszam Cię, ale muszę załatwić bardzo ważną sprawę. 
- Ale już?! Teraz? Mamo dopiero co przyleciałaś. Dziewięć godzin w samolocie a Ty jeszcze nie masz dość?
- Kochanie to jest bardzo ważna sprawa. 
- Dobrze, a mogę wiedzieć chociaż czego dotyczy? Powiedziałam wyjeżdżając z warszawskiego lotniska.
- Dotyczy mojego głównego celu przylecenia tu. Powiedziała tajemniczo mama.
- Dobrze jak nie chcesz powiedzieć własnej córce to trudno. Gdzie mam Cię podwieźć? Zapytałam.
- Pod Złote Tarasy.
- Ok, a o której mam po Ciebie przyjechać?
- Nie fatyguj się kochanie wezmę taksówkę, a z resztą nie wiem dokładnie o której moje spotkanie się zakończy.
- No ok jak chcesz. 
Podwiozłam mamę pod Złote Tarasy i pojechałam do mieszkania uczyć się, bo w następną środę mam egzamin.

Ok koniec! Umiem wszystko jak nie zdam tego egzaminu to się załamie chyba! Udałam się do salonu. Usiadłam na kanapie z lampką wina i czekałam na mamę.  Ciekawe z kim ma to bardzo ważne spotkanie zastanawiałam się do czasu, aż mój kochany czworonóg położył swoją głowę na moich kolanach.
- Co Antoś stęskniłeś się za Panią? Szkoda, że psy nie potrafią mówić. Pomyślałam i zaczęłam głaskać Tosia. Gdy pies zasnął wzięło mnie na wspomnienia, a dokładnie na wspomnienie mojego pierwszego spotkania z Andrzejem. Wróciłam w tedy z wakacji, które spędziłam u rodziców w stanach.  Nie było jeszcze Kamy i Anety w stolicy, a że miałam ochotę zakończyć sezon wakacyjny udałam się do jednego z najlepszych klubów w Warszawie. Parząc na wnętrze i wystrój miałam wątpliwości czy faktycznie to miejsce zasługuje na takie określenie. Bez zastanowienia skierowałam się do baru zamawiając drinka.
- Ciężki dzień? Zagadnął mnie barman podając napój.
- Może jak się upiję jakimś cudem spodoba mi się tutaj. Odpowiedziałam podnosząc drinka w geście toastu i wypijając w minutę. Poprosiłam o kolejnego i jeszcze jednego. Alkohol powoli zaczął płynąć w mojej krwi, ruszyłam odważnie w kierunku parkietu. Tańczyłam sama tylko przez chwilę. Pozwoliłam muzyce całkowicie nieść swoje ciało. Dawno nie czułam się taka beztroska i wolna. Kolejna piosenka dobiegła końca, a ja wyczerpana tanecznym szaleństwem postanowiłam usiąść przy barze i wypić kolejnego drinka.
- Alkohol w Polsce jest jednak najlepszy! Odezwałam się do barmana, który uprzednio mnie obsługiwał. Skwitował to uśmiechem, podając mi to samo co wcześniej.
Odwróciłam się tak, by widzieć parkiet. Moją uwagę przykuła grupa wyjątkowo wysokich mężczyzn. Wyróżniali się z tłumu i nie sposób było nie zwrócić na nich uwagi. Zmrużyłam oczy, by lepiej się im przyjrzeć. W tym samym momencie część parkietu spowiła imprezowa mgła. Zrezygnowana wzruszyłam ramionami, jednym haustem wypiłam resztę drinka i zapominając o mężczyznach ruszyłam tanecznym krokiem na parkiet. W głośnikach rozbrzmiewała piosenka Pitbulla i w tedy poczułam ciepłe, duże dłonie na swoich biodrach. 
- Co za idiotyzm. Przeleciało mi przez głowę, jednak piękny zapach męskich perfum, który dotarł do moich nozdrzy zupełnie nie pozwolił mi myśleć. Tańczyliśmy tak chwilę, po czym powoli się odwróciłam w stronę mojego partnera. Zobaczyłam przed sobą wysokiego blondyna o niebieskich oczach z szerokim uśmiechem. Odwzajemniłam go. Tańczyliśmy, śmialiśmy się i wygłupialiśmy się do rana. Bez zbędnych słów. Nie znaliśmy nawet swoich imion. Na parkiecie zostało kilka osób, kiedy oboje zmierzaliśmy w kierunku wyjścia. Zatrzymując się na chwilę zdjęłam z obolałych stóp czarne szpilki od Valentino i dumnie krocząc na bosaka dogoniłam blondyna. Uśmiechnął się do mnie czarująco i otworzył drzwi. Przed klubem czekała już na mnie taksówka. Chłopak chwycił mnie za rękę, a ja odruchowo spojrzałam na niego. Oboje czuliśmy swoje przyspieszone oddechy.
- Spytałbym o Twój numer… Zaczął niepewnie blondyn.
- Ale nawet nie znam Twojego imienia. Dokończył spoglądając na mnie. 
Trzymając kurczowo czarne szpilki w ręce spojrzałam smutno na niego i uprzednio otwierając drzwi taksówki podałam osłupiałemu mężczyźnie buta.
- Uważaj na niego. Jest droższy niż ten Kopciuszka.

Rozdział 10

Nina:
Miałam się uczyć, miałam. I co z tego wyszło? Nic! Cały dzień myślałam o tej bójce. Nie mogłam zrozumieć dlaczego nie powiedział mi o tym Wojtek. Nie ufał mi, a może się bał? Bał!? O co? A może o kogo? Może on myśli ze Wrona coś do mnie czuje? Ale jeśli on tak myśli to… O mój Boże a jak tak jest? Pełno myśli chodziło mi po głowie, co by było gdyby, czy Wojtek coś podejrzewa? To było straszne. Otworzyłam wino siadłam przed telewizorem próbując się odstresować. Włożyłam do DVD pierwszą lepsza płytę nie patrząc nawet co to jest. Usadowiłam się spokojnie na kanapie. Mój pies Antek wyczuł popcorn i czym prędzej przybiegł i już dotrzymywał mi towarzystwa. Zapowiadał się fajny wieczór aż tu nagle z odtwarzacza zaczął lecieć film z naszych wspólnych wakacji z Wroną. 
Zaczęłam płakać i wyszłam z pokoju w tle słyszałam jeszcze nasz śmiech. Pamiętałam te wakacje, to były nasze ostatnie i tak naprawdę to tam mi się oświadczył. Mało kto o tym wie, bo po miesiącu się rozstaliśmy. Bardzo mnie zabolało to wspomnienie. Łzy napłynęły mi do oczu nie mogłam się powstrzymać, po chwili cała zapłakana wsiadłam do auta i ruszyłam przed siebie. Nie wiedziałam gdzie jadę, nie zwracałam uwagi na drogę. Jechałam cały czas słysząc w  głowie nasz śmiech. Urywki wspomnień jak fotografię przemykały w głowie, nie mogłam tak. Jechałam coraz szybciej i szybciej. W oczach coraz więcej łez. Nie wiedziałam co się ze mną dzieję. Dawno nie byłam w takim stanie, musiałam się komuś wygadać. Sięgnęłam po telefon zadzwoniłam do Anety i Kamy.
- Hey za 30 minut w naszej kawiarni. Powiedziałam zapłakanym głosem.
- Kochanie co się stało. Krzyknęła Aneta.
Nie zdążyłam nic powiedzieć, zobaczyłam auto jadące prosto na mnie. Później już nic nie pamiętam.

Kamila:
- Halo! Ninaa jesteś tam?! Odezwij się co się stało?! Zatroskane przyjaciółki nie wiedziały co zrobić, nie wiedziały co się stało a tym bardziej gdzie jest Wasilewska. W słuchawce telefonu słychać było nadjeżdżające pogotowie.
- Halo, pomocy krzyczały razem do słuchawki, aż odezwał się męski głos.
- Dobry wieczór, komisarz Artur Wilk z Komedy nr 3. Jestem odpowiedzialny za ustalenie przyczyn owego wypadku z kim mam przyjemność?
- Jakiego wypadku co się stało. Krzyczałyśmy zapłakane razem na zmianę.
- Ale moje panie proszę się uspokoić. Powiedział irytującym głosem.
-Słuchaj Pan! Krzyknęła Kamila. Jak ja się zaraz nie dowiem co się stało i gdzie jest moja przyjaciółka to pan jutro nie będzie miał gdzie pracować.
- Ja tylko wykonuje swoje procedury.
-Te pańskie zasrane procedury to w dupę panu włożę i tyle. Kto jest pańskim przełożonym Michał Kruk? Zaraz do niego dzwonie!!
- Ale, ale spokojnie doszło do wypadku na rogu Marszałkowskiej z Tuwima. Młoda kobieta wjechała pod autobus.
- Matko święta nic jej nie jest? Żyje? Gdzie ona jest?
- Pogotowie zabrało ją do najbliższego szpitala.
- Aneta za 10 minut jestem po Ciebie ubieraj się!

Po kwadransie byłyśmy już w szpitalu, Nina była na stole operacyjnym nic nie chcieli nam powiedzieć. Oczywiście nie miała przy sobie żadnych dokumentów wiec musiałyśmy je dostarczyć.
Aneta została w szpitalu i próbowała się czegoś dowiedzieć, natomiast ja pojechałam do mieszkania Niny. Dobrze, że kiedyś wymieniłyśmy się kluczami w razie nagłego wypadku.
Mieszkanie nawet nie było zamknięte na klucz najpierw myślałam, że jest ktoś w nim. Usłyszałam jakieś dźwięki dochodzące z salonu. Wyciągnęłam swój gaz pieprzowy, byłam uszykowana na najgorsze. Wbiegam do salonu a tam wideo…
Usiadłam na chwilę zastanawiając się czy to był powód załamania Wasilewskiej.
Matko ja tu siedzę i się zastanawiam a Nina tam. Szybko się zebrałam i spakowałam potrzebne rzeczy.

Aneta:
Zaraz mnie coś tu trafi. Wyzywała Aneta na pielęgniarki, lekarzy ale nie dawało to skutku.
- Udzielamy informacji tylko rodzinie albo narzeczonemu, takie są procedury.
I nagle olśnienie Wojtek! On nic nie wie. Jak ja mam mu to powiedzieć. 
Wiem zadzwonię i spokojnie poproszę by szybko przyjechał. Wybrałam numer, słyszę sygnał jeden, drugi, trzeci…
- Hey no co tam?
- Nie mogłam i zaczęłam płakać. Nina, Nina miała wypadek nie wiemy co się z nią dzieję, operują ją, nie chcą nam udzielić informacji.
Wojtek się rozłączył i nie odbierał telefonu byłam załamana a jak i on coś głupiego zrobi? Po chwili była Kamila z rzeczami Wasilewskiej, udostępniłyśmy dokumenty, później przyjechała policja i również musiałyśmy powiedzieć wszystko co wiemy. Ale tak naprawdę nie wiedziałyśmy nic. Ten czas i nerwy strasznie, źle na nas działały. Operacja przeciągała się w nieskończoność. Naglę na korytarzu pojawił się Wojtek. Był cały mokry i strasznie przejęty.
- Halo dziewczyny tu jestem. Krzyknął. Podbiegł do nas i zapytał gdzie ma szukać lekarza. Wskazałyśmy mu drogę i pobiegł.

Wojtek:
- Chciałem się dowiedzieć o Pańską pacjentkę Ninę Wasilewską jestem jej narzeczonym.

Nina:
- Nina! Nina!!! Cholera jasna Wasilewska obudź się! Powiedziała Aneta.
- Cooo? Powiedziałam w lekkim szoku do przyjaciółki.
- Nie co tylko wstawaj pijaku jeden! Za pół godziny Twoja mama będzie na lotnisku. Powiedziała i podała mi rękę.
- Ale jak to za pół godziny. Jestem połamana. Odpowiedziałam dziewczynie.
- Wasilewska coś Ty brała?! Nie jesteś połamana! Powiedziała śmiejąc się do mnie.
- No jak to przecież miałam wypadek. Powiedziałam Anecie ze łzami w oczach.
- Jeśli wypadkiem nazywasz wypicie trzech butelek wina to miałaś okropny wypadek i do tego jeszcze kac, którego będziesz miała jak z tond do nieskończoności. 
- Ale Aneta to nie mógł być sen. To było wszystko takie realne. 
- Ile razy już tak miałyśmy obie. Nina nie myśl już o tym tylko wstawaj! Ogarnij się a ja zrobię Ci coś do jedzenia. Powiedziała przyjaciółka idąc już w stronę kuchni.
Jeszcze przez chwilę leżałam na kanapie myśląc o moim śnie. Boże całe szczęście, że to tylko sen… Wstałam i udałam się do sypialni. Wzięłam jeansy i czarną bluzkę z długim rękawem i poszłam do łazienki. Gdy skończyłam jak to Aneta nazwała ogarnięcie się do stanu normalności poszłam do kuchni w której już na stole stał talerz z moim daniem.
- Jesteś kochana. Dziękuję! Powiedziałam do przyjaciółki i usiadłam delektując się przyrządzanym przez nią łososia ze szpinakiem. 
- Jedź i pamiętaj, że jak na drugi raz będziesz chciała poużalać się nad sobą to dzwoń po mnie lub Kamilę! Jesteś egoistką wypiłaś trzy butelki Bodegas Artadi - El Pison 2004 bez nas! Wiesz jak ja je uwielbiam. Powiedziała Andzia ze smutną miną, która od razu zamieniła się w szczery uśmiech.  
- Przepraszam na pocieszenie mogę Ci powiedzieć, że mam jeszcze kilka w zapasie. Powiedziałam szczerząc się do przyjaciółki.
- To wypijemy je jak zdasz egzamin moja pani doktor, a teraz wracam do domu. Muszę jeszcze Pawłowi zrobić coś do jedzenia. 
- Biedna jesteś dość, że mnie musisz karmić to jeszcze Pawła. 
- Dobrze wiesz, że uwielbiam gotować, a teraz jedź i nie gadaj. Pa miśku! Kocham Cię. Powiedziała Aneta i wyszła z mojego mieszkania. 
- Też Cię kocham i dziękuję za wszystko. Zdążyłam jeszcze odpowiedzieć przed wyjściem dziewczyny.
Po skonsumowaniu włożyłam brudne naczynia do zmywarki, wyszłam jeszcze tylko z Antosiem na krótki spacer i pojechałam na lotnisko.

Rozdział 9

Andrzej: 
Nie wiem co się ze mną dzieje. Zaręczony?! Ja zaręczony? I to jeszcze z Magdą przecież my się ledwo znamy, a czy pasujemy? Co mi do jasnej cholery odbiło! Co najgorsze Magda wszystkiego się domyśliła.” Popisówka” krzyczała na cały głos. „ Ty ją nadal kochasz” A ja, a ja co powiedziałem? Yyyyyy… tak nic nie powiedziałem. Barwo zdolny jesteś, brawo. Mogę sobie pogratulować. Magda się zdenerwowała i co pojechała do mamy mówiąc tylko na pożegnanie. 
- Masz czas do zastanowienia, wiesz gdzie mnie szukać. 
Dosłownie świetnie. Musiała się znowu pojawić w moim życiu, i znowu je spieprzyć?! Ale jak widziałem jak ona z nim tańczy, jak on się na nią patrzy, dotyka ją... Nie, nie mogę wytrzymać! Przecież ona była moja, a teraz ta przybłęda ma mi ją odbić? Nie pozwolę na to.

2 dni później. Trening.

Wojtek:
Chłopaki już się rozgrzewają. Ja po weekendzie spędzonym z Niną trochę się spóźniłem. Musiałem ją pożegnać, bo musiała wracać do Warszawy. Weekend był wspaniały leżeliśmy wtuleni w siebie rozmawiając całą noc. Szczerze mówiąc jest piękniejsza niż myślałem. Wspominaliśmy dzieciństwo i dowiedziałem się ciekawych rzeczy z wycieczek. Nigdy bym jej nie podejrzewał o niektóre wyczyny. Ale ona taka jest idealna. Poczucie humoru, lekka nieosiągalność, wdzięk i zgryzota do niej pasują. 
Widziałem Andrzeja rozgrzewającego się. Nie wyglądał za dobrze. Postanowiłem przywitać się z przyjacielem.
-Hey. Jak weekend. Rzuciłem.
- Odczep się! Krzyknął rozwścieczony. 
- Stary o co Ci chodzi! Dodałem oburzony.
- O co mi chodzi? O co mi chodzi! Jeszcze masz czelność mnie pytać?  
Przyprowadzasz na mecz moja byłą i jak myślisz, o co mi chodzi?
- Uważaj mówisz o mojej dziewczynie! 
- O Twojej dziewczynie? Co Ty pieprzysz? 
W jego oczach było szaleństwo, wściekłość jednak był też szok i niedowierzanie. 
- Jesteśmy z Niną razem. Dodałem pełen satysfakcji. I znowu się rozmarzyłem. Znowu o niej pomyślałem i o tym, że za 5 dni znowu ja zobaczę. Moja Nina. Teraz mogę tak mówić. Moja. Nim dokończyłem zdanie już leżałem na ziemi. Mocny, niespodziewany prawy sierpowy. Szybko się podniosłem i doszło do szarpaniny. 

Nina:
Po przyjeździe z Bełchatowa do Warszawy rzuciłam się w wir pracy i przygotowań do egzaminu, który miałam pisać za niecałe 2 tygodnie. Od przyjazdu do stolicy sporadycznie rozmawiałam z Wojtkiem. Innym słowem ja ani on nie mieliśmy na to czasu. Wczoraj z Wojtkiem wymieniliśmy kilka zdań i życzyłam mu powiedzenia na zgrupowaniu, na które ma właśnie dzisiaj jechać do Spały. Jeszcze nie dodarło do mnie, że jestem dziewczyną Wojtka. Ja i Włodi dziwnie to brzmi. 
 - Dobra czas się zbierać i odwiedzić bibliotekę. Powiedziałam do siebie. Muszę wypożyczyć parę książek, bo później jak pojadę do pracy to nie będę miała kiedy, a termin mojego egzaminu zbliża się wielkimi krokami. Kiedy wychodziłam już z biblioteki zauważyłam na przeciwko Olę. Przeszłam przez ulicę i przywitałam się z dziewczyną Kłosa.
- Cześć Olu! Powiedziałam rozradowana.
- Oooo Nina! Cześć!
- Masz może trochę czasu, bo chcę Cię zaprosić na kawę. Powiedziałam uśmiechając się przyjaźnie.
- Pewnie, że mam. Tutaj niedaleko jest całkiem fajna kawiarnia. Powiedziała kierując się do dobrze znanej mi kawiarni z czasów, kiedy ja i Wrona byliśmy razem. Kiedy już dotarłyśmy zamówiłyśmy nasze ulubione kawy i zabrałyśmy się za plotkowanie.
- Całe szczęście, że Antiga pozwolił jechać Wojtkowi i Andrzejowi do Spały. Powiedziała Olka.
- Niby czemu miałby im nie pozwolić? Powiedziałam zaskoczona.
- To Ty nie wiesz?!
- Ale czego Olu nie wiem? Mów!
- No bo Andrzej pobił się z Wojtkiem. 
- Że co?!!!!! Krzyknęłam na całą kawiarnie i przeprosiłam wszystkich dookoła, którzy patrzyli się na mnie jak na nienormalną zaskoczeni moim wybuchem. 
- Spokojnie, uspokój się. Powiedziała Ola upijając zamówioną przez siebie kawę.
- Olka jak mam być spokojnie. Dowiaduje się od Ciebie, że mój były bił się z moim obecnym chłopakiem. Do tego jeszcze Wojtek nie raczył mnie o tym poinformować! Powiedziałam zbulwersowana.
- Proszę ale nie mów mu, że wiesz. Jak on się o Tym dowie to Karol mnie zabije! Powiedziała dziewczyna Kłosa patrząc na mnie błagalnym wzrokiem. 
- Nic mu nie powiem. Możesz być spokojna. Spojrzałam na Ole i obdarowałam ją moim najszczerszym uśmiechem na jaki było mnie w tej chwili stać. 
- Nina muszę już iść za 40 minut zaczynam pracę a o tej godzinie to wiesz jakie są korki. Powiedziała Ola. 
- Nie ma sprawy. Ja też muszę zbierać się. Wstałam i pożegnałam się z dziewczyną.
- To do zobaczenia! Krzyknęła Ola wychodząc i machając mi na pożegnanie. 
Wróciłam do domu i postanowiłam napisać sms-a do dziewczyn: Wojtek pobił się z Andrzejem. Ola mi powiedziała. Po kilkunastu minutach dostałam odpowiedź od Anety: Jak to? 
Z racji tego, że nie lubię pisać sms-ów zadzwoniłam do niej.
- Hej. Normalnie. Spotkałam Ole na mieście i poszłyśmy na kawę i w tedy powiedziała mi, że się pobili. Aaaaa i myślała, że ja o tym wiem. 
- Ale, że Wojtek Ci nie powiedział…. Co chcesz zrobić? Powiedziała Aneta przez słuchawkę. 
- Nic. Obiecałam jej , że nic mu nie powiem.  Powiedziałam i w tej samej chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. 
- Andzia muszę kończyć. Ktoś dobija mi się do drzwi. Pa!
- Pa! Kocham! 
Odłożyłam telefon na stół i poszłam otworzyć drzwi. Nim się obejrzałam, a już Kama była w holu. 
- Jak to się pobił? Mów bo nie wytrzymam! Powiedziała przyjaciółka kierując się do mojej kuchni, by nalać sobie wody.
- Ola, dziewczyna Kłosa mi powiedziała. I odpowiadając na Twoje zapewne kolejne pytania. Nic mi nie powiedział Wojtek i nie zamierzam z nim o tym rozmawiać. Udam, że o tym nic nie wiem. Powiedziałam i również nalałam sobie wody do szklanki i skierowałam się salonu, a Ociepa razem zemną.
- Czemu nie chcesz mu o tym powiedzieć! Jesteście w końcu parą i powinnaś dać mu nauczkę za to, że Ci nie powiedział! Powiedziała oburzona dziewczyna. 
- Obiecałam Olce i proszę już nie rozmawiajmy o tym. Lepiej powiedz co u Ciebie i Rafała. Powiedziałam do Kamili częstując ją równocześnie truskawkami.
- Mamy już załatwionego księdza. Rafał teraz szuka jakiegoś dobrego zespołu a w weekend jedziemy oglądać salę, a poza tym jest wspaniale! Kocham go i nie wyobrażam sobie życie bez niego. Powiedziała szczęśliwa przyjaciółka uśmiechając się promiennie do mnie.
- Cieszę się waszym szczęściem. Powiedziałam przytulając dziewczynę. 
- Ja bym się cieszyła gdybyś tak samo się czuła z Wojtkiem. Ninuś teraz już nie jestem pewna czy dobrze robiłyśmy z Anetą, że tak naciskałyśmy na Ciebie byś dała szanse Wojtkowi. Powiedziała do mnie, pożerając truskawki.
- Uwierz mi jestem szczęśliwa. Możesz być spokojna. Powiedziałam uśmiechając się do dziewczyny.
- To dobrze. Przynajmniej nie będę miała Cię na sumienie, a teraz lecę do kancelarii.
- Idź już, bo muszę się uczyć. Powiedziałam odprowadzając przyjaciółkę. 
- No wiesz! To ja  myślałam, że będziesz mnie prosić i błagać na kolanach bym została, a Ty mnie tak po prostu wyganiasz. Ale i tak Cię kocham! Powiedziała uśmiechając się niewinnie.
- Ja też! Małpo. Pokazałam jeszcze język przyjaciółce na pożegnanie i zamknęłam drzwi po czym skierowałam się do mojego gabinetu, by zacząć naukę.
Dochodziła już 22:45, kiedy usłyszałam sygnał telefonu. Dzwonił Wojtek. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i usłyszałam jego głos.
- Cześć kochanie! Powiedział siatkarz.
- No cześć, jak tam treningi? Powiedziałam starając się by nie wyczuł mojej irytacji w głosie.
- Całkiem dobrze, ale naderwałem ścięgno. 
- To nie dobrze. Co powiedział lekarz? Powiedziałam.
- Jutro jedziemy do szpitala razem z Andrzejem to powiem Ci dokładniej co i jak. A Ty jak tam?
- Jak to z Andrzejem? Powiedziałam zdziwiona. Czyżby znowu się pobili? 
- No Endrju wybił palca jak grał dlatego też jedziemy jutro razem. Karol nas zawiezie do Łodzi. 
- Rozumiem, to daj mi znać jak będziesz wiedział coś więcej, a teraz muszę już kończyć bo jutro mam na 6 rano do pracy. Pa! Usłyszałam w słuchawce jeszcze jak Wojtek mówił Ninaa poczekaj, ale ja już się rozłączyłam. Nie mam ochoty z nim rozmawiać. Jestem wkurzona na niego i na Andrzeja też, tylko nie wiem czumu na Wronkę. Mam ochotę zadzwonić do niego, ale nie zrobię tego. Nie mogę! 

piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 8

Nina:
Wchodząc do klubu zauważyłyśmy samochód Pawła na parkingu. Aneta od razu pobiegła do mężczyzny i się z nim przywitała całując go namiętnie w usta. My po jakiejś chwili podeszłyśmy do niego, a za nami Wojtek. 
- Część wam. Odpowiedział narzeczony dziewczyny wyswobadzając się z uścisku naszej przyjaciółki i podszedł do nas całując mnie i Kamę w policzek, a Włodiemu podał rękę.
- Chodźcie już bo mam ochotę zaszaleć! Odpowiedziałam ciągnąc za sobą przyjaciół.
- Włodi z racji tego, że wczoraj Skra wygrała mecz, a Ty nie zrobiłeś jeszcze imprezy w Bełku... Pomyślałyśmy, że oprócz prezentu, który dostaniesz jak wrócimy do domu zorganizujemy Ci imprezę. Powiedziała Ociepa.
- Dziewczyny jesteście cudowne. Ej czy ja dobrze widzę! Jest tu cała Skra! Powiedziawszy to chłopak od razu podbiegł do siatkarzy, by się z nimi przywitać.
- Siadajcie, a ja pójdę zamówić drinki. Powiedział Paweł.
Usiadłyśmy w loży czekając na mężczyznę poszedł do nas Facu.
- Jak miło Cię widzieć Nino! Rozpromienił się na mój widok Facundo i pocałował mnie w policzek.
- Czego się napijesz? Zapytał.
- Paweł już poszedł dla nas po drinki, ale w sumie od Ciebie poproszę Sex on the beach. Wyszczerzyłam się do siatkarza.
- Już się robi królowo! Siatkarz udał się w stronę baru, a dziewczyny zaczęły się ze mnie śmiać.
- Biedny nawet nas nie zauważył. Powiedziała Aneta.
- Wiedziałam, że tak będzie! Wywróżyła sobie tego przystojniaka! Wasilewska jesteś czarownicą. Powiedziała Kama sącząc już swojego drinka, którego przyniósł właśnie Mazur.
Czekając na Conte dosiadł się do nas Karol z Olą. Przywitałam się z parką i w tedy zauważyłam go…
- Co ta ciota wyprawia?! Mruknął Karol złowrogo patrząc w stronę Andrzeja.
- Hotki, hotki, wszędzie te cholerne hotki! Dodał po chwili.
- Ciesz się Karolku, że masz taką Olę, która wie jak je odstraszyć. Puściłam oczko do dziewczyny upijając drinka. 
- Wrona kiedyś też miał ale nie Olę Tylko Ciebie, ale teraz w sumie ma Magdalenę. Powiedział Karol ciągnąc za sobą Olę na parkiet.
Szkoda, że nie było aktualnie przy mnie dziewczyn. Ma Magdę! Dobre sobie, gdzie ona się podziewa. Ja na jej miejscu pilnowałabym Wronki. Spojrzałam jeszcze raz na parkiet i przyglądałam się jak Kamila z Uriarte, a Aneta z Pawłem wywijali na parkiecie. Wreszcie wrócił siatkarz z drinkiem niesionym w ręku.
- Bardzo proszę. Podał mi szklankę i usiadł obok mnie.
- Dzięki. Powiedziałam.
- Wypij szybko i zaraz zabieram Cię na parkiet.
Zabrałam się za sączenie drinka i cały czas obserwowałam Andrzeja, który dalej bawił się z fankami. Zastanawiało mnie tylko jedno, gdzie jest Magda?
- Już? Niecierpliwił się Facu. 
- Zapomniałem dodać, że pięknie dziś wyglądasz. 
W odpowiedzi tylko się zaśmiałam, odstawiłam pustą szklankę, a siatkarz wziął mnie za rękę i poprowadził na parkiet. Uśmiechnęłam się, gdy z głośników leciała właśnie piosenka Enrique Iglesiasa - Bailando. Starałam się nie patrzeć na Andrzeja, tylko skupić na dobrej zabawie. Conte jak przystało na Argentyńczyka tańczył wspaniale, miał idealne poczucie rytmu. Wczułam się w muzykę i kręciłam biodrami, na których spoczywały dłonie siatkarza. Nasz taniec może wyglądał dwuznacznie, ale nie obchodziło mnie to. Jednak w mniej więcej połowie piosenki zauważyłam Andrzeja kroczącego w naszą stronę i już wiedziałam co się stanie. Facundo szybko ulotnił się, a ja byłam już w objęciach Wronki.

Andrzej:
Kiedy tańczyłem z moimi fankami na parkiecie, bo oczywiście Magda nie lubi tańczyć i siedziała oburzana w kącie, zauważyłem Ninę, która tańczyła z Conte. Próbowałem ukryć mój szok i odwróciłem wzrok, udając, że dalej bawię się z fankami. Starałem nie zwracać uwagi na to, że tańczyła z nim dość wyzywająco. Przeprosiłem hotki i udałem się do stolika, przy którym siedział Karol z Olą, na jednego głębszego.
- Wronka, czy ty widzisz to samo co ja? Zagadał Karollo i skierował mój wzrok na parkiet, a tam Nina właśnie była obmacywana przez cholernego Conte.
- O kurwa! Skomentowałem tylko.
- I co? Będziesz tak na to patrzył? Zrób coś Andrzej do cholery! Przecież widać, że oboje nadal do siebie coś czujecie! Wtrąciła się Ola.
A ja nie odpowiadając dziewczynie już kroczyłem pewnie w stronę tańczącej parki. Spojrzałem tylko złowrogo na Facu, a on bez słowa odsunął się. Najchętniej teraz wpiłbym się Ninie w usta, ale wiedziałem, że nie mogę tego zrobić. Tam gdzieś siedzi Magda, ale teraz to nie ważne! Nie zastanawiałem się długo tylko podszedłem bardzo blisko jej ciała i objąłem ją w talii i zaczęliśmy tańczyć. To było istne szaleństwo! Moje zmysły zwariowały czując jej ciało. Była tak blisko, a jednocześnie tak daleko. Trzymałem ją w ramionach, ale wiedziałem, że nie jest i nie będzie moja. Niestety piosenka szybko się kończyła, a ona bardzo szybko oddaliła się ode mnie. Znalazłem ją dopiero na zewnątrz klubu.
- Dlaczego kolejny raz mi uciekłaś? Zapytałem.
- Ja… Musiałam wyjść na powietrze, trochę zrobiło mi się słabo. Odpowiedziała.
- Nina… Zacząłem, tak to był ten moment, kiedy musieliśmy sobie wszystko wyjaśnić.
- Chyba możemy zachowywać się jak normalni ludzie? Dodałem patrząc jej głęboko w oczy.
- Oczywiście. Uśmiechnęła się i spojrzała mi w oczy. Patrzyliśmy na siebie tak jak dawniej. Ale nie, ja miałem dziewczynę. Nie mogłem dalej mieć nadziei i postanowiłem, że coś z tym zrobię.
- Muszę Ci coś powiedzieć. Powiedzieliśmy jednocześnie.
- No dobra, to może Ty pierwszy. Ostatnio ja zaczęłam i wiadomo jak to się skończyło. Stwierdziła.
- Chciałem tylko powiedzieć, że zamierzam oświadczyć się Magdzie. Nie wiem jaki chochlik w mojej głowie kierował wtedy moim językiem, skoro to było kłamstwo! Ale stało się. Czy zrobiłem to ze złości na nią za to, że mnie zostawiła? Chyba tak.
- Mam tylko nadzieję, że Ty i Wojtek w końcu się dogadacie i będziesz szczęśliwa tak jak ja teraz z Magdą. Tak dobrze się rozumieliśmy, myślę, że możemy zostać przyjaciółmi, co ty na to? Zapytałem ją.
- Tak, to znaczy nie! Krzyknęła i zostawiła mnie samego przed klubem. Miałem ochotę pieprznąć z rozpędu w ścianę. Co za chora sytuacja! 

Nina:
Wbiegłam do łazienki ze łzami w oczach. Musiałam trochę ochłonąć i poprawić rozmazany makijaż. Wronka się żeni ja pierdziele! W głowie miałam mętlik. Wyszłam z łazienki i skierowałam się do baru. Zamówiłam 4 kolejki kamikaze i zaczęła się prawdziwa zabawa. Z każdym kolejnym wypitym drinkiem coraz bardziej byłam pewna tego, że muszę porozmawiać z Wojtkiem. Znalazłam go siedzącego z dziewczynami w naszej loży. Usiadłam mu na kolanach i zaczęłam całować go po szyi. W pewniej chwili poczułam jak się odrywa ode mnie i spogląda mi pytająco w oczy.
- Nina? Co ty robisz? Zapytał Wojtek.
- Wojtek no jak to co całuję najwspanialszego faceta na świecie! Powiedziałam i pocałowałam go ale tym razem już w usta.
- Ej ej uspokój się! Wypiłaś trochę i teraz nam tu szalejesz! Powiedział Wojtek całując mnie w czoło.
- Jak na pijaną to ja jestem trzeźwa. Odburknęłam i usiadłam obok dziewczyn.
- Pójdę przynieść Ci wodę, a wy popilnujcie ją. Powiedział Włodarczyk udając się do baru.
- Ninuś co się stało? Widziałyśmy jak tańczyłaś najpierw z Facu później z Endrju, i jeszcze jak wyszłaś na zewnątrz, a on za Tobą! Mów! Co się z stało. Powiedziała Aneta przytulając mnie.
- Dziewczyny on się żeni! Z tą całą Magdą! Powiedziałam.
- Ślub z nią, ale jak to?! Zaskoczona spytała Kama.
- Powiedział mi, że chce się oświadczyć Magdzie i tu najlepsze cytuje ,, Mam tylko nadzieję, że Ty i Wojtek w końcu się dogadacie i będziesz szczęśliwa tak jak ja teraz z Magdą. Tak dobrze się rozumieliśmy, myślę, że możemy zostać przyjaciółmi’’
- Co za kretyn! I Ty pewnie w tym czasie schowałaś się w łazience? Powiedziała Aneta.
- Tak, a później to już same widziałyście. Wiecie co dzięki temu wszystkiemu zrozumiałam, że muszę myśleć o przyszłości. Już postanowiłam…. spróbuje z Wojtkiem. Powiedziałam bacznie przyglądając się dziewczyną.
- Naprawdę?! Nina nareszcie zmądrzałaś! Wojtek jest wspaniały. Powiedziała Szmit.
- Będziecie świetną parą. Dodała Kamila.
Po godzinie cała nasza  trójka zmyła się do domu. Aneta pojechała już do Warszawy razem z Pawłem, bo mieli jutro jechać w odwiedziny do mamy przyjaciółki. Od mojej rozmowy z Wroną nie widziałam go więcej w klubie. Kama od razu poszła do pokoju spać, a ja postanowiłam poważnie porozmawiać z Wojtkiem.
- Wojtek muszę z Tobą porozmawia.
- To dobrze, bo ja też chciałem z Tobą pogadać.
Opowiedziała Wojtkowi o tym jak byłam 8 lat temu z Wroną, jak go zostawiłam i wyjechałam na studia do stanów. Był nieco zaskoczony, ale nie przerywał mi i słuchał mojej opowieści do samego końca. Wojtek był bardzo dobrym słuchaczem. 
- Wojtek, a teraz jak już wiesz wszystko o mojej przeszłości z Wroną powiedz mi co myślisz. Zapytałam siatkarza.
- Myślę, że cholernie go kochałaś i boje się, że nadal go kochasz. Ale jeżeli tak jest to pomogę Ci o nim zapomnieć. Kocham Cię już od jakiegoś czasu i jestem w stanie walczyć o Ciebie nawet ze swoim przyjacielem. Powiedział Wojtek i pocałował mnie w usta.
- Nie musisz z nikim walczyć. Wojtuś możemy spróbować, ale obiecaj mi, że jak nam nie wyjdzie nadal będziemy się przyjaźnić. Obiecujesz?
- Obiecuję, ale nie martw się będziemy idealną parą, a teraz chodź do łóżka moja dziewczyno, bo widzę jak zamykają Ci się oczy.
Wojtek wziął mnie na ręce i położył w swoim łóżku. Przykrył mnie, pocałował w czoło i udał się do łazienki wykąpać.
Czułam się bezpiecznie u boku siatkarza. Kiedy Wojtek wrócił położył się koło mnie i przytulając z całej siły zasnął a ja razem z nim.

Rozdział 7

Wojtek:
Kiedy wróciłem do domu dziewczyn jeszcze nie było. Zdziwiło to mnie trochę dlatego też postanowiłem wysłać sms-a gdzie są i kiedy wrócą. Od razu dostałem odpowiedź, że właśnie wracają i za kilka minut będą w moim mieszkaniu. W szatni wyjaśniłem wszytko z Wroną więc została mi jeszcze tylko rozmowa z Niną. Tylko nie miałem pojęcia jak za to się zabrać. Skierowałem się w stronę kuchni by zrobić sobie parę kanapek, po czym udałem się do salonu, rozsiadłszy się przed telewizorem włączyłem jakiś program na, którym aktualnie leciała powtórka meczu Barcy z Realem.  

Nina:
- Część! Wojtek! Krzyknęłam w holu. Nie słysząc odpowiedzi udałam się w stronę salonu, z którego dobiegały jakieś odgłosy.  Gdy weszłam do salonu spostrzegłam Wojtka, który spał przed telewizorem. Postanowiłam więc przykryć go kocem. Zgasiłam telewizor i udałam się do łazienki. Kiedy skończyłam poszłam jeszcze ustalić z dziewczynami plany na naszą jutrzejszą imprezę.
- Hej? Śpicie? 
- Nieee coś Ty! Powiedziała Kamila, a w tym samym czasie zadzwonił telefon Anety.
- Dziewczyny to Paweł, muszę odebrać. Powiedziała dziewczyna udając się na balkon.
- Mamy wszystko w  zasadzie ustalone. Powiedziałam uśmiechając się do Ociepy.
- Nom wszystko gotowe i dopięte na ostatni guzik. Ciekawe po co dzwoni Pawełek?
- Zaraz się dowiemy. Powiedziałam w momencie kiedy Aneta weszła do pokoju.
- Dzwonił, by powiedzieć mi, że strasznie się za mną stęsknił i, że jutro przyjedzie do nas na imprezę. Powiedziała Aneta rzucając się na łóżko.
- O to świetnie. Szkoda, że mój Rafał nie może, ale przynajmniej będę miała lepsze oko na Wasilewską.
- Pff bardzo śmieszne. Niby co miałabym takiego zrobić? Powiedziałam do przyjaciółki.
- No jak to co. Rzuceniu się na tą całą Madzie Andrzeja. Widziałyśmy razem z Kamą jak patrzyłaś na nią.
- Nie będę się na nikogo rzucać. A i jeszcze jedno. Anetko chyba myliłam się co do P. Powiedziawszy to wyszłam z pokoju i udałam się do sypialni siatkarza, by oddać się w krainę Morfeusza.

Aneta:
Nadszedł dzień imprezy. Cieszyłam się w końcu trochę rozerwiemy się z dziewczynami i do tego jeszcze zobaczę się z Pawłem. Zaskoczyła mnie wczorajsza wypowiedź Niny. Od samego początku nie polubiła go, a tu nagle taka zmiana zdania. Coś było nie tak. Ale później będę rozmyślać nad tym, teraz najważniejsza jest impreza i to w czym pójdę! Żadna z na nie była przygotowana na to. Nina wpadła na ten genialny pomysł w trakcje podróży do Bełchatowa. Dlatego też z samego rana postanowiłyśmy udać się do galerii na małe zakupy. O dziwo każda z nas znalazła coś dla siebie! Ja kupiłam sobie czarną obcisłą sukienkę, która miała wstawki czerwonego, do tego czerwone szpilki i czerwona kopertówka. Kama wzbogaciła swoją szafę o białą rozkloszowaną sukienkę z czarną kokardą i beżowe szpilki, natomiast Nina postawiła na obcisłą z odkrytymi plecami czarną sukienkę z koronki. Udałyśmy się jeszcze na kawę i wróciłyśmy do domu siatkarza.

Nina:
- Zamierzam dzisiaj dobrze się bawić i szaleć tak jak za dawnych czasów. Oznajmiłam przyjaciółkom kiedy one właśnie szykowały się na imprezę.
- Hahahaa zamierzasz? Powiadasz hmmm. Dziwne, bo z tego co się orientuje zawsze bawiłaś się jak szalona z Andzią, a później przychodziłyście do mieszkania z kilkunastoma wizytówkami. Powiedziała Kamila mrugając do nas.
- W sumie jak bym dostała numer od tego całego Facundo…. Widziałyście tego Argentyńczyka? Powiedziała Aneta śmiejąc się z dziewczyn, który postawiły oczy. 
Fakt Conte był przystojny. Co najważniejsze był wysokim ciemnym brunetem z zarostem! Ale nie Andrzej ma jednak to coś. Cholera znowu myślę o nim! Wróć on ma dziewczynę! Pomyślałam w duchu.
- Ej ej młoda Ty tak się nie rozpędzaj masz Pawła! Ja wezmę od Facu numer. A teraz zapnij mi sukienkę! Powiedziałam do Anety, która w jednej sekundzie już była przymnie i zapinała mi dobrze dopasowaną do ciała sukienkę.
- O cholera! Czuję, że ktoś dzisiaj dopiecze wszystkim facetom, a co najważniejsze takiemu jednemu ptaszkowi! Powiedziała do nas Kama.
- No no Woli wyglądasz bardzo seksownie. Wtrąciła Aneta. 
- Dziewczyny jak tak teraz patrze w nasze odbicie w lustrze to nie tylko ja. Spójrzcie! Powiedziałam i od razu wszystkie skierowałyśmy oczy na duże lustro w sypialni dziewczyn. Wyglądałyśmy nieziemsko. W tej samej chwili wszedł do pokoju Wojtek z rozdziawioną buzią.
- Wow! Tylko to wydostało się z jego ust. Pochłaniał nas wzrokiem robiąc się przy tym cały czerwony jak burak.
- Wojtek spokojnie, bo się zapowietrzysz! Ubieraj się i jedziemy podbić ten cały Bełchatów! Powiedziała Aneta.
- To gdzie się niby wybieramy? Zapytał siatkarz.
- No jak to gdzie do jakiegoś klubu! Musimy się rozerwać! Wojtek wynocha! Idź się ubierać! Powiedziała Ociepa.
- Ok ok już idę. Może być biała koszula? Powiedział Wojtek wychodząc z pokoju.
- Jak najbardziej! Czerń i biel idealnie współgrają ze sobą. Odpowiedziała Aneta spoglądając z zaciekawieniem na mnie.
Spojrzałam się tylko na dziewczyny. Założyłam buty i wyszłam z pokoju. Przyjaciółki w oka mgnieniu znalazły się przymnie i w trójkę czekałyśmy na Wojtak w holu. 

Andrzej:
Zaskoczyło mnie zaproszenie Niny ale jak się okazało na tej imprezie będzie cała drużyna. Dlatego też czemu ma mnie tam nie być? Brakowało mi naszych rozmów, naprawdę z nikim tak się nie rozumiałem jak z nią. Postanowiłem, że w końcu zdobędę się na szczerą rozmowę. Chciałem ją poprosić o to byśmy zostali przyjaciółmi. Skoro nie możemy być dla siebie czymś więcej to czemu nie zawalczyć o przyjaźń? Założyłem białą koszulę, czarne spodnie. Jeszcze tylko ułożyłem swoją falę i gotowe. Teraz tylko pozostało mi czekać na Magdę, która od dwóch godzin nie wychodzi z łazienki. Co ona tak długo tam robi? Moje rozmyślenia przerwał sygnał wibracji w telefonie. Spojrzałem na wyświetlacz, na którym widniał napis Karollo Kłos. Nacisnąłem zieloną słuchawkę.
- Wronka awaria! Olka uparła się, że chce jechać z nami!
- No ok, ja zabieram se sobą Magdę. Karol wyluzuj. Świat się nie zawali jak raz będą z nami. Powiedziałem do słuchawki.
- Ja to jeszcze spoko. Nie boisz się, że będzie tam Twoja była?
- Nie, a teraz kończę. Magda wyszła już gotowa z łazienki. Do zobaczenia! Powiedziałem i się rozłączyłem. 
Muszę przyznać, że Magda wyglądała dobrze. Turkusowa sukienka podkreślała jej jasną karnację i włosy. Nina nigdy by takiej nie założyła. Stop Wronka!  Wróć na ziemię teraz jesteś z Madzią, a nie z Wasilewską. 
- Jedziemy? Spytałem się i podałem jej torebkę.
- Tak. Odpowiedziała Magda namiętnie całując mnie w usta.